• image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
Previous Next
 

Archiwum artykułów

Moja historia, część 1

Ocena użytkowników: Rating StarRating StarRating StarRating StarRating Star / 1
SłabyŚwietny 

W ustaleniach, jakie poczynił sanepid w mojej sprawie można dostrzec wiele sprzeczności i zaniedbań. Jednak opinie wydawane na ich podstawie przez lekarzy są po prostu sprzeczne z prawem i utrwalonymi w orzecznictwie zasadami. Wymagania, co  powinna zawierać opinia lekarska w sprawach o stwierdzenie choroby zawodowej zawarł min. WSA w Gliwicach w wyroku IV SA/GI 332/08 z dnia 28.08.2008. W uzasadnieniu tego wyroku określono dokładnie, co powinna zawierać taka opinia.

„ …opinia lekarska w sprawach o stwierdzenie choroby zawodowej ma charakter opinii biegłego. Orzeczenie takie musi być przekonujące i czytelne, pozostawać w zgodności z zasadami logiki i doświadczenia życiowego. Przede wszystkim musi być uzasadnione w taki sposób, by wyjaśnić wszelkie medyczne wątpliwości z odniesieniem się nie tylko do wyników badań przeprowadzonych przez daną jednostkę, ale również do innych zebranych dowodów, zwłaszcza, gdy wynikają z nich odmienne oceny.”

Tak wiec poddając analizie opinie wydane przez jednostki orzecznicze wskażę Państwu na ewidentne sprzeczności i brak logiki w ich uzasadnieniu.

Każda opinia wydawana jest na podstawie Karty Oceny Narażenia Zawodowego, która to karta powinna z założenia zawierać dane o wielkości narażenia i wykaz czynników szkodliwych występujących w środowisku pracy. Pierwsza taka karta została sporządzona w momencie składania zawiadomienia o podejrzeniu wystąpienia choroby zawodowej. Sporządził ją lekarz zakładowy firmy Newell–Rubbermaid Poland S.A (obecnie Curver Poland S.A) w dniu 06.10.2003.

W punkcie 12 tej karty wskazano, jakie czynności wykonywałem: „mieszanie tworzyw z barwnikami pylistymi – uruchamianie produkcji.” W następnym punkcie na pytanie o czynniki, które wskazuje się, jako przyczynę choroby wymieniono „chrom, kadm, ftalany” jednocześnie wskazując, na „brak pomiarów” w tym kierunku. W punkcie 16 odnośnie stosowanych środków profilaktycznych stwierdzono, że nie było masek i ubrań roboczych, punkt 17 zaś zawiera stwierdzenia, ze nie było służby BHP i nie były przeprowadzane kontrole PIP i PIS. W podsumowaniu postępowania wyrażono opinię, że narażenie zawodowe stwarzało możliwość powstania choroby zawodowej.

W toku dalszego postępowania w dniu 24.02.2004 Pani lek. med. Ewa Bieniecka-Rembeza specjalista medycyny przemysłowej z WOMP w Gdańsku wydala orzeczenie lekarskie nr.67/04 o braku podstaw do rozpoznania choroby zawodowej.

W orzeczeniu tym stwierdza, że:

„Z informacji uzyskanej od pracodawcy wynika, że w wymienionym okresie 1992 – 1997 do barwienia tworzyw sztucznych używane były obok barwników granulowanych barwniki pyliste, nieposiadające atestów PZH. Z wysokim prawdopodobieństwem należy przyjąć, że zawierały one w swoim składzie metale ciężkie w tym min. chrom i kadm uznany za rakotwórczy dla ludzi. Z uwagi na brak danych ocena zawartości tych metali (w tym kadmu) w barwnikach pylistych jest niemożliwa.”.

W wyniku odwołania zostałem skierowany do jednostki orzeczniczej II stopnia, a mianowicie IMP w Łodzi. Kierownik przychodni chorób zawodowych w tej jednostce Pani Ewa Wągrowska-Koski specjalista medycyny pracy w dniu 22.04.2004 wydała orzeczenie lekarskie nr. KP/114/2004 odmawiając uznania mojego schorzenia za chorobę zawodową.

To, co zawarła w tym orzeczeniu wprawiło mnie w osłupienie. Pani doktor pisząc je, wyraźnie nie była w „formie”. Pomyliła barwniki granulowane z pylistymi twierdząc, że:

„ Ze zgromadzonej dokumentacji wynika, że barwniki zawierały w swoim składzie śladowe ilości (0,0001% - 0,0005%) chromu, kadmu, baru, antymonu, ołowiu i selenu.”.

Wydaje mi się, ze obie decyzje, tj. ta poprzednia wydana, przez WOMP w Gdańsku i ta cytowana powinny przynajmniej się nie wykluczać bowiem wcześniej WOMP stwierdził, że:

„Z uwagi na brak danych ocena zawartości tych metali (w tym kadmu) w barwnikach pylistych jest niemożliwa.”,

a tu proszę,  Pani doktor wyraźnie określa zawartość kadmu i innych metali w barwnikach. Skąd te dane?. Bynajmniej  nie wynika to z odnalezionych cudownie wynikach pomiarów ani tym bardziej z dociekliwości Pani doktor. To po prostu dane barwników granulowanych, które w międzyczasie przedstawia pracodawca, a które Pani doktor skrzętnie przytacza, jako dowód na zawartość tych metali w barwnikach pylistych. Pani doktor nie bardzo przyłożyła się do swojej pracy przy wydawaniu tej decyzji. Albo… nie chce nawet myśleć, że to możliwe.

Następnie stwierdza, że: „ Z kart charakterystyki bezpieczeństwa koncentratów PS i PP wynika, że są to produkty obojętne…” dodając jednak: „ Zagrożenie występuje jedynie w przypadku zapalenia się polistyrenu i pożaru (uwalnianie się gazów pożarowych zawierających benzen), jednakże brak jest informacji, aby tego rodzaje sytuacje miejsce w okresie pracy Pana Z. Stecia.”. No tak, tutaj Pani doktor nie zauważa oczywiście mojego pisma z dnia 04. 12.2003 w którym opisuję właśnie przypadki zapalenia tworzywa.

Następnie bagatelizuje Publikacje Uniwersytetu w Maryland i stanowisko Amerykańskiego Towarzystwa Onkologicznego, z których wynika, że kadm jest czynnikiem raka nerki twierdząc, że: „… nie może uznać ją za wiarygodną nie przytaczjąc na poparcie tych twierdzeń żadnych innych publikacji, które by to obalały. Ot taki kaprys.

W końcowym podsumowaniu popisała się swoją fachowością pisząc: „ Z danych o przebiegu pracy zawodowej wynika, że okres narażenia Pana Z. Stecia na związki chromu i kadmu był krótki (około 5 lat) a wielkość ekspozycji śladowa, co dodatkowo wskazuje na pozazawodowa etiologię choroby.”

Szanowna Pani doktor kłamie Pani z premedytacją!!!. Jest Pani zupełnie niekompetentna. Brak pomiarów poziomu narażenia to zaniedbanie sanepidu i pracodawcy nie moje. Proszę udowodnić, że narażenie było „śladowe”. Pani w tej sprawie nie jest wróżką, a biegłym więc proszę się zachowywać jak biegły. Pani opinia jest tak śmieszna i pozbawiona fachowości, że aż trudna do polemiki, bowiem tę można prowadzić na argumenty, a nie na wyssane z palca twierdzenia.

Następnie stwierdza Pani: „…dodatkowe informacje złożone przez Pana Stecia o nieprzestrzeganiu higienicznych warunków pracy (brak przerw, spożywanie posiłków na stanowisku pracy, niedostateczna wentylacja), również nie maja istotnego znaczenia…”.

Dodatkowo nie zna Pani obowiązującego prawa. Polecam lekturę Rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 07 czerwca 2002 w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy przy przetwórstwie tworzyw sztucznych ( Dz. U. Nr. 81, poz. 755), a dokładnie §7.1 tego Rozporządzenia, który stanowi:

„Wydzielające się podczas homogenizowania tworzyw sztucznych szkodliwe gazy i pary powinny być odprowadzane na zewnątrz pomieszczenia, zgodnie z odrębnymi przepisami”.

Proszę to powiedzieć ustawodawcy, że „niedostateczna wentylacja nie ma istotnego znaczenia”.

A co do spożywania posiłków na stanowisku pracy to polecam Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 w sprawie przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy (Dz. U. Nr. 129, poz. 844 z póź. zmianami) W rozporządzeniu tym w rozdziale 6 „Prace szczególnie niebezpieczne” ustawodawca zawarł  § 101.2 ppkt.4 który stanowi:

„zapewnić stosowanie przez pracowników wymagań higieny, a w szczególności niedopuszczanie do spożywania posiłków, picia i palenia tytoniu w miejscach pracy.”  

Dotyczy to oczywiście prac z czynnikami rakotwórczymi (patrz §101.1, 2) gdyby miała Pani wątpliwości. Wybaczy Pani, ale bardziej ufam tym, co ustanawiali te przepisy niż Pani opiniom. Stwierdzenie, że: Należy również zauważyć, że w literaturze nie ma żadnych danych wskazujących, że rozpoznany u Pana Z. Stecia typ histologiczny raka nerki (rak jasnokomórkowy) może być wywołany przez rakotwórcze substancje chemiczne.”. jest dowodem na Pani kompletną nieznajomość tematu,  W toku dalszego postępowania podawałem szereg opracowań  Instytutów Naukowych i wybitnych naukowców wskazujących na rakotwórcze działanie kadmu na nerki (patrz dział plików). Może Pani doktor poświęci  czas na śledzenie postępów w światowej medycynie, bo na dotychczasowej wiedzy daleko Pani nie zajedzie. Wykonuje Pani zawód wymagający ciągłego kształcenia, a nie bazowania na stwierdzeniach: „ Nowotwór ten występuje dwukrotnie częściej u mężczyzn niż u kobiet, a jego etiologia jest nieznana.”. No, Nobla Pani z pewnością nie dostanie za tak odkrywcze stwierdzenia!.

Tak wygląda „opinia biegłego”. Jest to żenujące i poniżej jakiegokolwiek poziomu. Przynosi Pani wstyd Instytutowi, w którym Pani pracuje.  

Następnie Sanepid na podstawie tych bredni wydaje decyzję nr 08/04 z dnia 07.06.2004 o braku podstaw do stwierdzenia choroby zawodowej. Nie widzi ewidentnych sprzeczności w obu decyzjach i nawet nie próbuje je analizować, bo, po co.

W wyniku mojego odwołania Pani doktor ponownie zajmuje stanowisko w tej sprawie w tzw. decyzji uzupełniającej z dnia 07.10.2004.

Ponownie „pomieszanie z poplątaniem”. Pani doktor imputuje mi, ze kwestionuję atesty PZH (!) które dotyczą barwników granulowanych. Barwniki te nie mają nic wspólnego ze sprawą mojego zachorowania i jako takie  nie powinny być w ogóle analizowane. Całą wiedzę o przetwórstwie tworzyw sztucznych Pani doktor posiada z załącznika nr.2 przedstawionego przez pracodawcę, a który jest kserokopią książki opisującej budowę wtryskarki i proces wtrysku. Żenada. Mój opis warunków pracy całkowicie się pomija, a cale dochodzenie w tym względzie opiera się na wzorcowym procesie zaczerpniętym z literatury!!!. Następnie Pani doktor kłamie pisząc, ze uprzednio w swoich pismach potwierdziłem fakt mieszania tworzywa w „szczelnie zamkniętym mieszalniku”. Dalej konfrontuje moje twierdzenia, co do okresu stosowania barwników pylistych z tym, co mówi pracodawca zamiast wnioskować do sanepidu o wyjaśnienie tych rozbieżności. Następnie nagle przyznaje, że poziomy metali ciężkich w barwnikach, na które powoływała się w poprzedniej opinii dotyczą barwników granulowanych!!!. Podaje szereg atestów na te barwniki, którymi dysponuje pracodawca podsumowując te wywody: „ W świetle powyższych danych kwestionowanie przez Pana Z.  Stecia zebranych informacji na temat narażenia zawodowego jest całkowicie nieuzasadnione.” Szanowna Pani doktor proszę nie robić ze mnie idioty.  Nigdy nie kwestionowałem tych atestów wskazywałem tylko na to, że te barwniki nie mają nic wspólnego ze sprawą. Dlaczego Pani nie zajęła się barwnikami pylistymi pomimo tego, że wskazuję krajowego producenta takich barwników i dokładne specyfikacje odnośnie zawartości w nich kadmu?!.

Pisze Pani jakieś totalne bzdury niepoparte żadnymi dowodami, jakoby barwniki kadmowe zawierały „niewielki odsetek składu chemicznego” siarczku kadmu. Skąd ta wiedza?. Jednocześnie bagatelizuje się moje ustalenia, co do składu tych barwników. Barwniki kadmowe stosowane do barwienia tworzyw sztucznych to związki nieorganiczne takich metali jak min. kadm. Żółcień kadmowa CdS + BaSo4 i czerwień kadmowa CdS + CdSe. Informacje te zawarłem w odwołaniu z dnia 2004.03.01 więc doskonale Pani o tym wie i nie ustosunkowuje się do moich twierdzeń. Widząc tak podstawowe wątpliwości powinna Pani wezwać sanepid do wyjaśnienia tych kwestii bowiem są one kluczowe dla sprawy.

Zamiast tego pisze Pani o jakiś kineskopach i półprzewodnikach, o których nie ma Pani bladego pojęcia. Żenada. Ale tu już Pani pokazała swoją totalną indolencję pisząc:

„Nie ma również dostatecznych podstaw, aby przyjąć, że barwniki pyliste zawierały więcej niż 0,1 % kadmu i chromu w swoim składzie uwzględniając wyniki analiz na zawartość tych metali w gotowych produktach”.

Pani wybaczy, ale tu już Pani chyba nie wie co pisze.. Pani zupełnie nie kojarzy faktów, a tym stwierdzeniem tylko Pani to potwierdza. Określa Pani poziom metali w barwniku pylistym na podstawie atestów PZH wydanych na wyroby gotowe wyprodukowane z barwników granulowanych!!!. Kompletna bzdura!!!. Przecież w poprzednim orzeczeniu nr KP 114/2004 sama Pani stwierdza, że wyroby produkowane z barwników pylistych nie wymagały atestów PZH, ponieważ były oklejane metkami „wyrób niedopuszczony do kontaktu z żywnością”. Więc nie mogła Pani mieć takich atestów wyrobów gotowych w aktach sprawy. Rozumnie Pani?. A tu raptem przywołuje Pani te atesty i zestawia je Pani z zupełnie innymi barwnikami. Szok!!!. Proszę się nie ośmieszać, bo zaczynam wątpić czy Pani w ogóle czytała akta i wie o co w nich chodzi. Błagam. Niech Pani nie kompromituje Instytutu który Panią zatrudnia.   

Następnie stwierdza Pani: „Okres latencji może ulec skróceniu w przypadku wysokich stężeń substancji rakotwórczych w środowisku pracy…” i to jest prawda Pani doktor. Jednak w następnych słowach pisze Pani: „…co nie miało miejsca w rozpatrywanej sprawie.” Dowody, dowody Pani orzecznik. Przecież brak badań w tym kierunku, lub pracodawca je ukrywa. Jest Pani zobowiązana do posługiwania się dowodami, a nie swoimi domysłami niemającymi pokrycia w dokumentach sprawy.

Na kolejnych stronach tej Pani „radosnej twórczości” jest więcej takich "kwiatków', ale brak mi już słów na opisanie tych delikatne mówiąc - żeby Panią nie obrazić - "nieścisłości".  Mogła Pani chociaż uzgodnić stanowisko z WOMP w Gdańsku, co do rakotwórczego działania kadmu na ludzi,  bo Pani doktor Ewa Bieniecka - Rembeza stwierdza w swojej decyzji, że kadm jest rakotwórczy dla ludzi, a Pani  pisze: "Możliwe zatem, że podana lokalizacja narządowa dotyczy nowotworów obserwowanych u zwierząt doświadczalnych, a nie u ludzi.". Nie widzi Pani śmieszności tej sytuacji?.

Kwestionując opracowanie Polskiego Towarzystwa Urologicznego i Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej poparte obszerną bibliografią, wskazujące wyraźnie na kadm jako udowodniony czynnik raka nerki i  pisząc: "...że nie są to informacje oparte o wyniki badań epidemiologicznych prowadzonych w środowisku pracy."  ośmieszyła się Pani zupełnie. Przypomnę tylko, że są to organizacje naukowe z którymi przy Pani poziomie wiedzy medycznej nie wypada dyskutować w ten sposób. Tak tylko na marginesie według Pani logiki to narażenie na kadm w domu jest szkodliwe, a już w środowisku pracy nie. No, gratuluję poczucia humoru.

A może Pani jako kierownik  przychodni medycyny pracy tylko firmuje swoją pieczątką tą śmieszną opinię?. Wszak nie Pani  była tą osobą, u której byłem na badaniach w IMP w Łodzi, a Pani koleżanka  Bożena Nowakowska i wydaje mi się, że to ona "wpuściła" Panią w tę  opinię.  Wierzyć mi się nie chce, że Pani jako Krajowy Konsultant w Dziedzinie Medycyny Pracy wydaje opinie o takiej treści.

Po tych „fachowych” wyjaśnieniach sanepid w Gdańsku nie zadął sobie trudu, aby wyjaśnić wszystkie wątpliwości tylko wydał decyzje nr. SE.HP-40/451/26A/31/04 z dnia 22.12.2004 powielając te wszystkie bzdury w jej treści.

Następnie była skarga na tę decyzje do WSA w Gdańsku i szereg pism procesowych (dostępnych w dziale pliki „dokumenty do pierwszej rozprawy administracyjnej”). Dość powiedzieć, że Sąd podzielił moje argumenty i uchylił niekorzystne decyzje. Zawarł  również w nim szereg wskazówek i zaleceń dla sanepidu.

Czy sanepid zastosował się do tych zaleceń i jak dalej toczyła się sprawa opiszę w następnym artykule.

 

   

 

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Anti-spam: complete the task
 
Design by : Zbigniew Steć.